środa, 26 stycznia 2011

Nie filozofuj mi tu!

Witam was drodzy czytelnicy po dłuższej przerwie!
Ostatnimi czasy mam (jak to się ogólnie mówi) straszny zapie*dol, ale taki prawdziwy, nie jak panowie na budowie :). Właśnie teraz znajdując chwilę wolnego czasu postanowiłem coś napisać. Nie będę opisywał swoich przemyśleń na takie tematy jak ostatnio. Dzisiaj będzie spokojnie, miło, relaksująco, bez większego wysilania mózgu? A dlaczego tak? A dlatego, że takie tematy trzeba chociaż trochę przemyśleć, zastanowić się co wg mnie jest z nimi nie tak i jak to ubrać w słowa, żeby w jak najlepszy możliwy sposób Wam moi drodzy czytelnicy to przekazać.
Pamiętacie najlepsze faile z 2010 roku? Jeśli tak, to mam dla was dobrą wiadomość. Otóż ukazała się kolejna kompilacja faili. Styczeń. Anno 2011. Świeżutkie. Brand new. Sam uważam, że kompilacja jest świetna i szczerze mogę wam ją polecić, lecz niestety Youtube twierdzi, że w tym filmiku są pewne treści, które są nieodpowiednie dla nieletnich, dlatego aby go obejrzeć trzeba być w posiadaniu konta na tym serwisie. Mam nadzieję, że posiadacie konta i będziecie mogli cieszyć się tym materiałem razem ze mną.
http://www.youtube.com/verify_age?next_url=http%3A//www.youtube.com/watch%3Fv%3DWS8_iP_dkrc

Co by tu jeszcze... o, wiem! Oglądaliście może jakikolwiek film z czeskim dubbingiem czy lektorem? Czeski dub potrafi zmienić każdy gatunek filmowy w komedię. A komedia z czeskim dubem to po prostu poezja. Jest taki pewien straszny film. Właściwie to nie taki pewien, po prostu Straszny Film, zapewne wam znany. Zaprezentuję wam jedną scenę z ów filmu po czesku.


Masakra. Oglądałem to już n razy, ale za każdym kolejnym wciąż śmieję się niesamowicie.

Lubicie odmóżdżacze? Ja uwielbiam. Czasami po prostu jest tak, że nie mamy ochoty rozmyślać nad czymś głębszym, chcemy po prostu zobaczyć właśnie coś takiego, taki odmóżdżacz i śmiać się właściwie nie wiadomo z czego.


Właściwie sam nie wiem co to ma być. Wiem jedno. To potrafi zniszczyć.

To koniec na dziś. Muszę obiecać, że następnym razem napiszę coś "głębszego", z sensem (powiedzmy) i możliwe, że skłaniającego do refleksji. Pozdrawiam!

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Z rąsi, z pozycji loda i kaczy dziób, czyli ogólnie o emozdjęciach

Witam!
Przeglądałem zdjęcia znajomych na portalach społecznościowych. Załamałem się. Brak ładnych zdjęć. Lubię fotografie. Nie zdjęcia, nie fotki, lecz fotografie. Rozumiem, że mało kto na imprezie, wycieczce jakiegoś dobrego fotografa pod ręką, dlatego już nie patrzę na to, że jedno zdjęcie jest nieostre, drugie źle kadrowane. Nie mam zupełnie nic przeciwko takim zdjęciom. Chodzi mi o emofotki...

Patrzcie. Z wyglądu fajna dziewczyna, trzeba przyznać. Czy naprawdę miała problem ze znalezieniem osoby, która złapie w rękę aparat i naciśnie pstryk?  Przecież takie zdjęcie nie jest ani ładne, ani fajne. Typów emofotek jest wiele. Z rąsi, z przycięciem pół twarzy, kaczy dziób, z pozycji loda, itp. Ludzie! To naprawdę nie jest fajne. A mistrzostwem świata jest często zdarzający się motyw! "-Dziewczyny, uśmiechnijcie się, zrobię wam zdjęcie. -Nie, nie, nie! (tutaj zakrywanie twarzy ręką)". No dobra, nie chcecie zdjęć. Bywa. W takim razie dlaczego po chwili idziecie do toalety i robicie emofotkę telefonem w lustrze? Ręce opadają. Dosłownie.
Nie mam siły dalej o tym mówić.
Przy okazji. Emo. Ciężko jest w ogóle coś na ten temat powiedzieć. Punki, dresy, metale mają swoje zasady, swój styl ubioru, itp. Nie rozumiem jednak jaki jest sens w widzeniu świata w czarnych barwach i stosowaniu samookaleczeń. Wiem, że podręcznikowo emo zwyczajnie sprzeciwiają się agresji i materialistycznemu stylu życia raperów. Chociażby wizualnie widać to po obcisłych ciuchach, makijażu i nietypowych fryzurach. Straszny kontrast do luźnego stylu hip-hopu. Niby wszystko jest ok, lecz jeśli sami przedstawiciele uważają, że ich subkultura polega na tym, by nie cieszyć się życiem, lecz wręcz przeciwnie - przeżywać je w "smutnym" stylu, to coś tu jest nie tak! A samookaleczenia to już w ogóle paranoja. Pewne sprawy wymknęły się spod kontroli i nie ma nikogo, kto mógłby naprawić myślenie nastolatków.



Jak widzę takie urywki polskich seriali, to jestem bardzo zadowolony z faktu, że nie oglądam telewizji, bo to co tam się czasami dzieje jest po prostu niewiarygodne.
Zapraszam do czytania, komentowania i regularnych wizyt na blogu.
Pozdrawiam, MotW

sobota, 15 stycznia 2011

Ze mną się nie napijesz?!

Witam wszystkich czytelników w piękny sobotni "poranek"!
W końcu mamy weekend. Zero problemów. Relaks. W piątkowy wieczór mnóstwo ludzi wybywa z domu w celu spędzenia czasu ze znajomymi. Może to być zwykły wypad do baru na piwko, bilarda, lotki, może to być wypad na browara do parku (raczej na jednym się nie kończy), może to być jakiś wypad do klubu, albo na domówkę. To nie jest istotne. Ważne jest to, że każda z tych opcji wiąże się z pewnymi używkami. Wiadomo, że nie wszyscy po nie sięgają, ale jednak myślę, że większość lubi sobie na łikend walnąć piwo, flaszkę, wino, może coś przypalić. Tak to już tutaj jest. Pod żadnym wypadkiem nie jestem przeciwnikiem takich dodatków... ale zaraz, zaraz, przecież to nie są dodatki. Kiedyś mój znajomy stwierdził, że piwo nie jest dodatkiem do bilarda, tylko bilard do piwa. Coś w tym jest. Zauważcie, że patrzymy na weekend jako te kilka zbawczych dni wolnych od pracy, szkoły, oraz na okazję na napicie się (nie wmówicie mi, że myślicie w stylu: "Ach w końcu weekend. Mogę cały dzień szydełkować, czytać książki, grać z sąsiadem w szachy, a wieczorem po dniu pełnym wrażeń upiekę szarlotkę"). Rozmawiałem kilka razy z abstynentami (taki drobny apel do was, nie róbcie im krzywdy, to gatunek na wymarciu). Zdecydowana większość z nich nie ma zupełnie nic przeciwko przebywaniu z osobami, które piją. Mówią nawet, że dobrze się bawią z dziabniętymi ludźmi. A mniejszość narzeka, że ludzie nie potrafią się bawić bez alkoholu, blebleble itp itd. Oczywiście, że można. Alkohol jednak "pomaga". Łączy ludzi, robi z nieśmiałego chłopaczka duszę towarzystwa. Dobra rzecz. Pamiętać trzeba, że nie należy jednak przesadzać. To, że opuścisz dwie kolejki nie czyni z ciebie gorszego. A wiecie co jest najgorsze? "Ze mną się nie napijesz?" Okej człowieku, widzę, że chcesz się napić to sobie pij, ja teraz robię przerwę, żeby się nie zatrąbić do nieprzytomności. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że zazwyczaj ten "namawiający" po jakimś czasie znajdzie się pod stołem. Przykro. Do wszystkiego trzeba podejść z głową. Wiadomo, że alkohol i narkotyki są dla ludzi. W końcu wynaleźli je ludzie. Gdyby dragi wymyśliły psy, to ćpałyby je psy. Raczej oczywiste, prawda? To wszystko co można brać jest dla ludzi. Ludzi z wyobraźnią. Jak masz wolny dzień to oczywiście, że możesz się najebać, możesz się naćpać, ale nagle wieczór się kończy, wracasz do domu, idziesz spać, wstajesz rano i wracasz do zwykłego życia. Jest czas na to, żeby pójść do szkoły, pracy, zrobić zakupy, bo żona wszystkiego nie zrobi za ciebie, pomóc dziecku przy lekcjach, a jest czas kiedy możesz sobie na spokojnie wyjść z domu i się zabawić.

Spójrzmy na pewnego hydraulika po pracy. Chyba nie udało mu się przebiec, zdarza się. A najciekawsze jest to, że pewnie nabzdryngolił się tak zaraz po robocie... albo i w trakcie. No co? Pewnie wypłata była :)
Pozdrawiam, MotW

czwartek, 13 stycznia 2011

Muzyka w wykonaniu dzieci

Witam was!
Pomysł na dzisiejszy temat wpadł do mojej głowy tuż po obejrzeniu pewnego teledysku. Teledysku, który będzie dzisiaj przykładem poruszanego przeze mnie problemu. Pozwólcie, że najpierw omówię ów problem, a następnie przejdziemy do materiału wideo.
Młodzi artyści. Bardzo młodzi. Zachwycają wszystkich swoim wielkim talentem ukrytym jeszcze w ciele dziecka. Duży wkład w osiągnięcia dzieci mają rodzice, bo jak myślicie ilu pięciolatków powie "mamusiu, zapisz mnie proszę na balet i lekcje śpiewu"? Dzieci wolą robić babki z piasku pod domem zamiast uczyć się tańczyć, śpiewać, grać na instrumencie. Dziecko łatwo może się stać ofiarą niespełnionych ambicji rodziców. To przykre. No cóż, nie zbaczajmy jednak z tematu. Widzimy coraz więcej wykonawców wśród dzieci. Wśród nich najciekawiej działają "kapele" typu Arka Noego. Dzieciaki bawią się, śpiewają, nie udzielają się w większych konkursach. Ich opiekuni wiedzą jak nimi pokierować. Druga sprawa: dzieciaki z talentem wysyłane na siłę przez rodziców do programów typu Mam Talent. Tego nie trawię zupełnie. Dlaczego? Otóż może i te dzieci mają talent, ale z reguły tego talentu nawet nie ma sensu porównywać do umiejętności nieco starszych rywali. Awansują do kolejnych etapów, bo po prostu są dziećmi. Nie rozumiem jaki problem ma jury z wykluczeniem dzieci z programu. Nie oglądam telewizji, więc nie śledziłem dokładnie każdego z występów finalistów ostatniej serii (ostatniej? Tak myślę...), ale słysząc różne opinie na temat występu zwyciężczyni programu, dlatego postanowiłem się tym zainteresować. Obejrzałem występy wszystkich finalistów, żeby mieć porównanie. Zaskoczyło mnie to, że wygrała właśnie Magda Welc. No jasna cholera, jakim cudem może wygrać dziewczynka śpiewająca dołujące piosenki, kiedy obok był chociażby taki zespół jak Me Myself and I?! To co robi ten zespół jest naprawdę godne podziwu, według mnie to oni powinni zwyciężyć. Wydaje mi się, że jakby byli w wieku zwyciężczyni to ich pozycja na miejscu numer jeden nie byłaby ani trochę zagrożona. Egalitaryzm przede wszystkim.
Dobra, ponarzekaliśmy trochę na sprawiedliwość, a teraz czas na videło.





Jak to się mówi: nie wiem czy śmiać się czy płakać. Dobra, rozumiem, młodego może kręcić rap, ale są pewne granice. Jeśli dowiem się, że tego ktoś słucha tak na poważnie to stwierdzę, że ten świat jest o wiele dziwniejszy niż wydaje się być na chwilę obecną. Szczerzę liczę na to, że są pewne granice absurdu i nie brakuje wiele do ich osiągnięcia. Spójrzmy jeszcze raz. Gangster, wokół niego dwie "dupeczki". To nic nadzwyczajnego, ale weźmy pod uwagę, że gangster i dupeczki uczą się w szkole podstawowej. Ciekawe jak gangsterskie jest życie tego dzieciaka. "-Synku, idź spać, musisz wstać rano do szkoły. -Jeszcze chwilę mamusiu, chcę dokończyć pisać tekst i go jeszcze raz na sucho nawinąć, żeby sprawdzić czy będzie się nadawał do bitu pana ze studia. - Masz 5 minut! -Dziękujęęę." Zastanawiam się co pomyśli o dawnym sobie jak już dorośnie. Na tym kończę dzisiejszy tekst, zaraz przecież muszę się pośmiać ponownie z tego teledysku.
Pozdrawiam!
BTW: zauważyliście, że ten często powtarzany przez niego tekst brzmi trochę jak "napełnijcie mi koryto"?

wtorek, 11 stycznia 2011

Cała polska ocieka plastikiem

Witam was!
Nazwa tematu mówi sama za siebie. Wydaje mi się, że wszyscy już wiedzą o co chodzi, ale jeśli nie, to małe sprostowanie - nie chodziło mi o zalewającą nas falę taniego gówna z dalekiego wschodu, lecz o... ech, sami zobaczcie
No właśnie... kto co to w ogóle jest?! Wiem, mama uczyła, że nie wolno oceniać ludzi po wyglądzie zewnętrznym, ale patrząc na zdjęcie powyżej myślę, że wiem co te "kobiety" mają wewnątrz czaszki. Każdy z was potrafi scharakteryzować taką dziewczynę, tzw. "plastika". Modyfikując pewien cytat w celu dostosowania go do poruszanego przeze mnie tematu uzyskamy następujące powiedzenie: "Plastik jaki jest, każdy widzi". Spójrzmy na wygląd. Fakt, że kobiety lubią dobrze wyglądać nie jest owiany tajemnicą. Nie wiem jak wy, ale ja jestem wielkim fanem naturalnego piękna, ewentualnie dopuszczalny jest delikatny makijaż. Niektóre kobiety widocznie myślą, że im więcej tapety tym są piękniejsze. Jak myślicie, udało im się?
Teraz spójrzmy na umysł. Plastików jest mnóstwo, więc nie trudno jest znaleźć się w ich towarzystwie. Jak je poznać? Bardzo prosto. Pomijając wygląd jest pewna istotna rzecz, po której można poznać właśnie taką istotę. Każdy plastik udaje gwiazdę, niezależnie od tego co by się nie działo. Tak, masz śliczne białe kozaczki sięgające aż do samej dupy, ale do ku*wy nędzy skończ mówić, zgiń, przepadnij. Wybaczcie mi za poprzednie zdanie, to tylko przykre wspomnienia. Oczywiście plastik jest niezbyt rozwinięty umysłowo. Może i brną przez szkoły i uczelnie z dobrymi stopniami, ale to niestety w ich przypadku nie przekłada się na inteligencję. Nie wierzycie? Spróbujcie pogadać z klasycznym przypadkiem plastikowej laski a już nigdy nie zwątpicie w moje słowa.
Na koniec mam dla was jeszcze jeden filmik. Moi znajomi śmiali się strasznie, ja niestety nie. Byłem przerażony. Dlaczego? Zobaczcie sami.


Straszne, co? Odezwę się niedługo, cześć!

Kobiety, jak wy teraz macie łatwo

Każdy pamięta z historii jak to drzewiej bywało. Kobieta siedziała sobie przy garach, gdy tymczasem jej tatuś i jakiś obcy koleżko ustalali między sobą czy jest on wart do poślubienia owej kobiety. Już po ślubie standardowo - masz gotować, dawać dupy i płodzić synów. Właśnie tak było. Z czasem się to zmieniało, choć i tak jeszcze do niedawna samiec w rodzinie był górą. A teraz coraz więcej wśród facetów pantofli. Serio. A widzieliście feministki? Tym to się już w ogóle w dupach poprzewracało. Widziałem kiedyś ciekawe artykuły o nich, kiedyś wam pokażę. W ramach sprostowania (bo jeszcze przyjdą ww. i będzie koniec mojego bloga, a ledwo zacząłem): nie chcemy wracać do dawnych czasów, żyjemy w XXI wieku, każdy powinien być równy. Właśnie! Równy. Dlatego też nie przesadzajmy drogie panie.
Przedstawiam wam fragment starej greckiej komedii, zobaczcie jak to kiedyś facet dbał o porządek w domu ;)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Nic specjalnego

Witajcie ponownie,

Wiecie co mi się właśnie przypomniało? Good Burger. Dobry film. Niby nic specjalnego, a wystarczy tylko spojrzeć na te mordy na dole, żeby cieszyć się przez pięć minut. Ten film ma coś ciekawego, nie wiadomo nawet co, ale czuć, że to "coś" jest wszechobecne. Nie widziałeś? Zatem zachęcam gorąco do obejrzenia.


Upadki. Faile. Fejsplanty. Wszyscy je lubimy. Przytrafiają się każdemu, żaden wstyd. Mieliście może tak, że chcieliście komuś zaimponować, a tu nagle, zupełnie niespodziewanie udało wam się zaliczyć typowego faila? Mi to się jeszcze nigdy nie przytrafiło, jakoś uważam na siebie chyba. Chociaż wiecie jak jest. Każdy się w życiu przynajmniej 100 razy wywali na ryj. A wiadomo jak to jest: jebudu + chociażby żelazko z funkcją kamery videło = filmik na youtube. Każdego miesiąca czekam na kompilację takich właśnie faili. Oczywiście każdego miesiąca obejrzymy sobie świeżutkie faile razem. A teraz przypomnijmy sobie najlepsze upadki roku 2010

Aż boli... prawda? No cóż, dzięki tym "bohaterom z przypadku" mamy właśnie 10 minut świetnej zabawy. Pamiętajcie, że na zewnątrz jeszcze mokro i ślisko, więc trzeba uważać, żeby samemu nie znaleźć się w kolejnej kompilacji ;D
Pozdrawiam, MotW

To tak na początek

Witam!

Ogólnie to marzyłem sobie, żeby mieć dobre wejście. Dobre wejście to podstawa, chociaż czasami zbyt wysoko ustawia poprzeczkę, no cóż, trzeba się starać.
Wyobrażałem sobie to tak: czytelnik wchodzi do takiego prostego, aczkolwiek luksusowego gabinetu, za biurkiem widzi wielgachny fotel obrócony tyłem. W pewnym momencie fotel odwraca się, a czytelnik widzi autora w eleganckim garniturze, cygaro w jego dłoni, oraz cwany uśmiech na jego twarzy. Cóż, faktycznie siedzę w domu na zwykłym krześle biurowym w samych gaciach, więc może pominiemy wizualizację takiego wstępu.
Początki są ważne. Początek zazwyczaj decyduje o wszystkim. Wtedy to właśnie kształtujemy swój styl, yy tak myślę. Tak czy inaczej chciałem mieć dobre wejście. Postanowiłem jednak, że w tym wstępie nie zamieszczę żadnych linków, żarcików itp. Na wszystko jest czas.
Chcielibyście wiedzieć o czym będzie. Niestety sam tego nie wiem. Chcę pisać o tym co myślę, dzielić się z wami tym co zobaczę, usłyszę. Nie będziemy oczywiście sztywni i poważni. Świat jest dziwny, my też, więc nie przejmujmy się tym, pośmiejmy się trochę. Oczywiście nie podejdziemy do tego jak zwykły troll czy "dziecko demotów". Nie, nie. Nie będzie czegoś w stylu "HyHy, eJ, słuchajcie, zoba zoba co było na demotach, hYhY, a na mistrzach to H3H3H3", boziu, te słowa napisane poważnie byłyby straszne. Brrr! Chciałbym zaznaczyć, że nie chcę prowadzić żadnych wojenek. Jeśli wstawiam link to tylko po to, żeby się z tego pośmiać, nie będę się zastanawiał kim jest osoba, z której się śmieję, czy jest jakaś krzywa na serio, czy robi sobie jaja. Widzę coś godnego uwagi, wstawiam, śmiejemy się i jest dobrze. Mam taką nadzieję. Dobra, już nie będę się tak rozpisywał, bo nikt tego później nie przeczyta. Tak że tego. Na teraz to będzie wszystko, następny post wstawię albo za kilkanaście minut, albo dzisiejszego popołudnia. Zobaczymy jak tam będzie z weną twórczą. Łohoho, troszki mi tego tekstu wyszło, no trudno, mam nadzieję, że da radę przez to przebrnąć.
Pozdrawiam i zapraszam do czytania, MotW ;)