Wiecie co mi się właśnie przypomniało? Good Burger. Dobry film. Niby nic specjalnego, a wystarczy tylko spojrzeć na te mordy na dole, żeby cieszyć się przez pięć minut. Ten film ma coś ciekawego, nie wiadomo nawet co, ale czuć, że to "coś" jest wszechobecne. Nie widziałeś? Zatem zachęcam gorąco do obejrzenia.

Upadki. Faile. Fejsplanty. Wszyscy je lubimy. Przytrafiają się każdemu, żaden wstyd. Mieliście może tak, że chcieliście komuś zaimponować, a tu nagle, zupełnie niespodziewanie udało wam się zaliczyć typowego faila? Mi to się jeszcze nigdy nie przytrafiło, jakoś uważam na siebie chyba. Chociaż wiecie jak jest. Każdy się w życiu przynajmniej 100 razy wywali na ryj. A wiadomo jak to jest: jebudu + chociażby żelazko z funkcją kamery videło = filmik na youtube. Każdego miesiąca czekam na kompilację takich właśnie faili. Oczywiście każdego miesiąca obejrzymy sobie świeżutkie faile razem. A teraz przypomnijmy sobie najlepsze upadki roku 2010
Aż boli... prawda? No cóż, dzięki tym "bohaterom z przypadku" mamy właśnie 10 minut świetnej zabawy. Pamiętajcie, że na zewnątrz jeszcze mokro i ślisko, więc trzeba uważać, żeby samemu nie znaleźć się w kolejnej kompilacji ;D
Pozdrawiam, MotW
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz